Cztery wdech, sześć wydech.
Liczy się dłuższy wydech. Wychodzi około sześciu oddechów na minutę.
W trakcie ataku
Atak paniki osiąga szczyt w ciągu kilku minut, a potem słabnie. Nie musisz go zatrzymać. Wystarczy, że go przeczekasz, nie dokładając mu paliwa.
Krok po kroku
Dzwoń pod 112, jeśli ból w klatce piersiowej jest nowy, gniotący lub promieniuje do ramienia, szyi albo żuchwy, jeśli pojawił się podczas wysiłku, jeśli dochodzi do omdlenia, osłabienia jednej strony ciała lub zaburzeń mowy, albo jeśli to twój pierwszy taki epizod i nikt cię jeszcze nie badał.
Narzędzia
Kilka minut dziennie w spokojnych chwilach sprawia, że w trudnym momencie ciało pamięta, co robić.
Liczy się dłuższy wydech. Wychodzi około sześciu oddechów na minutę.
Ćwiczenie 5, 4, 3, 2, 1. Jeden zmysł naraz.
Naciśnij „Zacznij”. Nie ma tu dobrej ani złej odpowiedzi. Chodzi tylko o uwagę.
Zimna woda albo coś chłodnego na policzki i czoło może zwolnić bicie serca dzięki odruchowi nurkowania. Przy chorobach serca najpierw zapytaj lekarza.
Dociśnij obie stopy do podłogi. Poczuj krzesło pod sobą. „Jestem tutaj. To jest intensywne i przejściowe”.
Zaciśnij pięści na pięć sekund, potem powoli rozluźnij. Powtórz z ramionami. Napięcie ma gdzie odpłynąć.
Co sobie mówić
W trakcie ataku myśli pędzą w stronę najgorszego scenariusza: zawał, uduszenie, utrata przytomności, szaleństwo. Kłótnia z tymi myślami rzadko pomaga. Lepiej działa krótkie, prawdziwe zdanie, które można powtarzać. Wybierz jedno lub dwa, zapisz je w telefonie albo na karcie do portfela.
To jest adrenalina, a nie niebezpieczeństwo.
Ostatnie zdanie opiera się na mechanizmie opisanym w materiałach NHS Inform: omdlenie wynika zwykle z nagłego spadku ciśnienia, a podczas paniki ciśnienie wzrasta. Wyjątkiem są osoby, które mdleją na widok krwi lub igieł. U nich reakcja wygląda inaczej.
Część rzeczy, które robimy odruchowo, przynosi ulgę na minutę, a na dłuższą metę podtrzymuje problem. Nie chodzi o to, żeby się za nie obwiniać. Warto je po prostu zauważyć.
Kiedy fala opadnie, ciało jest zmęczone. To normalne: adrenalina zużyła sporo energii. Wypij wodę, zjedz coś małego, przejdź się powoli. Jeśli możesz, wróć do tego, co przerwał atak, nawet na kilka minut. To jeden z najcenniejszych kroków, bo uczy mózg, że atak nie musi niczego przerywać.
Gdy już się uspokoisz, zapisz atak w dzienniku: kiedy, gdzie, jak mocny, co pomogło. Po kilku tygodniach takie notatki pokazują wzorce, których nie widać z bliska, i są bardzo przydatne dla lekarza lub terapeuty.
Wytyczne pierwszej pomocy ANZCOR mówią wprost: jeśli sytuacja wygląda na nagły wypadek albo nie wiadomo, czy to panika, czy coś poważniejszego, dzwoń pod 112. Jeśli szybki oddech nie mija lub wraca w ciągu 30 minut, potrzebna jest ocena lekarza. Jeśli ta osoba zna swoje ataki i mówi, że to panika: